wtorek, 22 grudnia 2015

Jak pisać kartki świąteczne

Każdy ma swój, nanizany doświadczeniami poprzednich lat, poradnik spędzania świąt, składania życzeń i przybierania grymasów zwanych uśmiechem.
Doszły nowe zwyczaje, jak fotografowanie potraw w celu wrzucenia na Instagrama ("Mamo dlaczego pokroiłaś tego w galarecie karpia skoro ja jeszcze nie zrobiłam mu zdjęcia?") a inne obumarły (12 potraw? Kutia z makiem? Seriously?).  
Tradycyjne kartki trzymają się mocno.
W końcu wszyscy mamy stare ciotkoszwagierki  i baciowujków, którym zważywszy na brak konta, nie można wysłać maila (a brak konta występuje tu w podwójnym znaczeniu, bo rentę przynosi listonosz ;). Skoro tak, może przynieść do ciotkoszwagra i kartkę z jajem choinką. Zatem warto dopisać w ps. "Ciociu niech ciocia listonoszowi nie daje końcówek renty bo to jest teraz ścigane z urzędu!".
No i mamy też znajomych, których chcemy zażyć ogromem swojego talentu, np robiąc handmejdowe zobrazowanie narodzin Jezuska, z pępowiną wykonaną z czerwonej włóczki i łożyskiem pokrytym brokatem ;).

Pisanie kartek świątecznych wymaga radosnego entuzjazmu (ho ho ho!)

Oto ja w momencie gdy nie mogę dłużej zwlekać z napisaniem kartek.
Oto ja gdy muszę iść na pocztę przed świętami (oraz w ogóle).


Opcja podstawowa jest wpisanie WŚ + SzNR, chyba że życzy się prawosławnym, wtedy SzNR+WŚ. Plus jestem prawie pewna, że Chińczykom MaoSzNR się śle dopiero w lutym, z powodu że ich część półkuli, w przeciwieństwie do gospodarki, chodzi wolniej.
Warto się jednak postarać i wyrzeźbić coś z fasonem.  
Dużo trudnych wyrazów ("Nie rozumiem, co ten Łukasz napisał, może nie bierzmy go jednak na krzesnego dla naszego Mariuszka").
Dużo, podszytej ciężkim, apostazyjnym cynizmem, posypki z uczuć (koniecznie używamy w tej wersji mojego ulubionego wprost słowa dzieciątko).
Albo frywolna finezja "Niech żar bijący ze żłóbka wspomoże duchową orbitację ponad marnością budżetową waszego ogniska".


Ja stawiam na prostotę odartą z przydawek i dopełnień. Zeszłoroczne ‘Oby wam się’ w tym roku skracam do ‘Oby’. W tym jest wszystko co chcielibyście napisać, ale właśnie skończył się wam wkład do długopisu plus macie fatalny charakter pisma rodem z podstawówki (kulfony, panie).
I wam też życzę w tym roku: OBY.

Tymczasem od znajomych z Zachodu dostaniemy raczej odświeżający powiew kartczynej świeckości.  Coraz częściej występuje na kartkach poprawność polityczna w postaci unikania jak żłóbka słowa Christ(mas) na rzecz 'Happy Bank Holidays' albo 'Season Greatings' albo stojącego okrakiem między tymi dwoma tendencjami 'Mery, mery'. Doprawdyż, staje się coraz bardziej prawdopodobne że dostaniemy na kartce dinozaura albo skarpetę z rękawiczką zamiast brokatowego łożyska (smuteczek).






Poniżej młoda i urocza blogerka daje czadu. Dobre do połowy, potem za bardzo idzie w Bridget. Bridget Jones. Nie mniej ma rzeczone dziewczę trochę racji: w gimnazjach tego nie uczą. Adresować kopert uczo ale formułować życzeń nie uczo. Że już nie wspomnę o pismach do sądu w sprawie "Dlaczego moja sprawa ciągnie się już 13 lat Wysoki Sądzie? Dlaaaaczeeeegoooo?"


Tymczasem gdyby kartek zabrakło, zawsze można dorobić coś z tekturki i flamasterem we własnym zakresie.W 5 minut. Na kolanie.
I to też jest fajne. W sumie najfajniejsze.



Ale niestety nadal nie zwalnia to z formalnego obowiązku pójścia na pocztę, aaa.
Co, przysięgam, zrobię już jutro lub pojutrze, gdyż dzisiaj nie czuję się jeszcze na siłach. 
Gdyż na poczcie jest mniej więcej tak:

35 komentarzy:

  1. Ja w tymże roku nie skorzystałam z żadnej opcji... Nawet nie wiem, czy obsłużę tych, co mają jakiekolwiek konta (a miewamy ich, że ho ho, od hu...). Ja w tym roku poślę do wszystkich życzenia w Duchu, bo ostatnio mi z nim trochę po drodze. Myślisz, że dotrą ;-)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem prawie pewna, że tak ;)
      (Tylko nie zanieczyszczaj myśli jakimiś dinozaurami i innymi bankami)

      Usuń
  2. Na razie wpadłam, przeleciałam wzrokiem od góry do dołu, wpadnę się rozkoszowac nieco później.
    Ale - co to?! Wyłowiłam:
    "Ja stawiam na prostatę odartą z przydatek?!"
    Mówi się przydatków. Ha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Bóg ci wynagrodzi zdrową prostatą u męża ;)

      Usuń
  3. Odkąd odkryłam małą, wiejską pocztę - UWAGA - bez okienka, tylko twarzą w twarz z Panią nr1 z warkoczem i z Panią nr2 warkoczącą, mogę biegać na pocztę co chwilę :D na razie byłam dwa razy. Kolejek nie było wcale, poczta otwarta w dogodnych godzinach. Ach, szkoda, że to nie mój rejon,a ja tylko przejazdem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pocztowe szyby mnie doprowadzają do szału oraz bólu kręgosłupca, gdyż trza się schylać w celu wyartykułowania zamówienia przez szparę na wysokości pasa, grrr.

      Usuń
    2. Kiedyś widziałam pana na wózku inwalidzkim, który próbował się dogadać z panią poczcianką. Jak przez mur berliński .

      Usuń
  4. PS. A odnośnie samych kartek, to ja w tym roku na bezczela zrobiłam takie z wielkim napisem na środku: Bóg się rodzi. A niech wiedzą co świętują ^^

    OdpowiedzUsuń

  5. Ja stawiam na prostatę...

    i już wyobraziłam sobie gimnastykę...a tu takie historie korespondencyjne :*

    kiss i do zaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te mięśnie zawsze należy ćwiczyć, zwłaszcza z okazji bang holidays.
      Bizu!

      Usuń
  6. MATKO HUTO! Ja nawet nie wiem gdzie jest poczta! A może da się zamówić odbiór w domu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam kolejki nawet do odbioru w domach ;)

      Usuń
  7. Jaw tym roku nie wysłałam żadnej kartki niestety. Jest mi wstyd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, od razu wstyd, nie z takich powodów ludzie się nie wstydzą ;)

      Usuń
  8. Jako osoba gardząca banałem, rozważ opcję zerową. Czniaj te kartki i luz. Ja już wysyłam tylko do tych, którzy przyślą do mnie na tyle wcześnie, że zdążę odpłacić im pięknym za nadobne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto wyjść przed szereg i sprokurować nadobność ;)
      (Banał ma w święta dyspensę)

      Usuń
  9. Pierwszy raz w życiu nie wysłałam ani jednej kartki pocztowej... Baaardzo późny debiut!
    Z Hameryki otrzymałam na obrazku dwa dorodne gile plus napis ,,joy, love'' i coś tam trzeciego...
    A generalnie: OBY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joy-gile dobrze symbolizują świąteczny upadek pewnej epoki.
      Debiutantko ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. w życiu kartki nie wysłałem. natomiast dostać - czemu nie? wcale przyjemnie.

    anegdota z autentycznego życia: projektant wielu kościołów wysyłał księżom-klientom, którzy nie spieszyli się zanadto z zapłatą, kartki z kolędowym hasłem "ach, ubogi żłobie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnie, potwierdzam.
      Anegdotka bardzo stylowa, nie spodziewałamsz się po tobie innej ;)

      Usuń
    2. you lead, I follow.

      Usuń
  11. Na poczcie jest znacznie GORZEJ.
    OBY4U2!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak gorzej było w kolejkach po ciasta-gotowce. Kto by pomyślał...

      Usuń
  12. Korzystając z okazji, ściskam Cię świątecznie i przesyłam moc życzeń dla Ciebie i Twoich bliskich :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię kartki i listy i je wysyłam.
    Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (A znaczki lizać ustami zwilżonymi kompotem z suszu ;)
      Dobrego.

      Usuń
  14. To ja też skrócę - by! By Ci się wszystko spełniało w pełnym zakresie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię pisać kartki,kupuję i piszę w końcu listopada na spokojnie, a przed świętami tylko wysyłam.
    Świetne masz pióro! Bystra obserwacja rzeczywistości, dowcipne skojarzenia to cechy tego postu. Gratulacje i życzenia świątecznej radości i szczęśliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ultrawcześnie ogarniasz biznes kartkowy, może to jedyny sensowny sposób.
      Dziękuję i nawzajem!

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...