Oficjalnie pogardzam sportem uprawianym
biernie i czysto audiowizualnie czyli takim na linii kanapa – telewizor. Ale
jak już przysiądę, to daję się wciągnąć. Co olimpiada, to mam taką,
inkrustowaną przekąskami na zimno, tradycję obejrzenia czegoś ze znajomymi albo
rodziną.
I niemal współczuję Putinowi,
który na Olimpiadę w Soczi wydał tyle, za ile normalne państwo mogłyby urządzić
10 olimpiad. Ktoś (najpewniej putinowskie doradce od piaru) bardzo zawinił, bo
mimo potężnej skali zniszczeń, mimo bezprecedensowo okrutnego wysiedlenia
mieszkańców pod olimpijskie obiekty, mimo degradacji przyrody, mimo nadużyć
rujnujących gospodarkę i lokalnych przedsiębiorców, międzynarodowa wizja tej
imprezy nie ma w sobie nic nobliwego i godnego podziwu. Nie ma w sobie tego
glamouru, który miał pokazać potęgę Rosji. Jak internet długi i szeroki niesie
się tylko sraczykowy swąd z podwójnych toalet zafundowanych w hotelach
olimpijskich.
Putin został na niwie sportu
pokonany przez kilka nieprzemyślanych posunięć hotelarskich: nieszczęsne kibelkowe
duo, niezdatna do picia i mycia brązowa woda czy spartański wystój hotelowych
wnętrz (obejmujący jednakże motywujące fotki półnagiego prezydenta [klik] heh),
to jednak dalsze pozycje na liście.
Być może mogłoby to być przyjęte
nawet życzliwie, jako lokalny koloryt taki (takie tam sranko w duecie, hihi oraz hydraulika zbyt szczupła by podołać papierowej podcierce, yhyh)
gdyby nie creme de la creme zgubnej polityki piarówkowej czyli wypięcie się na
społeczność gejowską. Oj, tego Europa nie przebaczy, a Germania to się nawet
specjalnie ubierze w ohydniaste acz lobbujące na rzecz kostiumy tęczowe.
A jakby mało było podkładania się
homo społecznościom to jeszcze w promocji jest podkładanie się miłośnikom
zwierząt, a to przez potrzebę ujemnego rozdysponowania tysięcy bezpańskich
zwierząt namnożonych na rozlicznych wysypiskach śmieci powstałych w trakcie
przygotowań [Sochi Hires Private Company To Murder Stray Dogs Ahead Of Olympics [klik]
A na końcu ciągu katastrof
organizacyjnych, czyli zasadniczo na początku, bo na ceremonii otwarcia –
zepsuła się gwiazdka, co to się miała zmienić w olimpijskie kółeczko. Reakcja rynku natychmiastowa:
Biedny, biedny Włodzimierzu Iliczu. Nie dość, że tyle piniążków poszło to jeszcze goście takie niewdzięczne – tylko narzekają i jeszcze w dodatku odkręcają prysznic i na cały dzień wychodzą z pokoju! [Soczi podgląda gości? Rosjanie się tłumaczą [klik]
Biedny, biedny Włodzimierzu Iliczu. Nie dość, że tyle piniążków poszło to jeszcze goście takie niewdzięczne – tylko narzekają i jeszcze w dodatku odkręcają prysznic i na cały dzień wychodzą z pokoju! [Soczi podgląda gości? Rosjanie się tłumaczą [klik]
Powiem ci Włodzmierzu, jako KOBIETA, że rzecz jest do uratowania, a to dzięki DODATKOM, tzw accessories.
Dodatki mogą uratować największą stylistyczną katastrofę. Nawet kibelkowy dualizm.
Albo dizajn. Gdybyś zainwestował w znany z Saturday Night Live 'Love Toilet' czyli kibelek miłości:
No ale tak to jest jak się nie konsultuje przed imprezą z blogosferą, ha!
......................
Tutaj inwentaryzacja tweetopinii uczestników imprezy olimpijskiej czyli
32 zdjęcia świadczące o tym, że Olimpiada w Soczi jest katastrofą [klik]
oraz o kilkukilometrowej drodze pod skocznię, zbudowanej za 8 bilionów dularów (uf, spociłam się: dla porównania - całe Igrzyska w Vancouver w 2010 roku kosztowały 1,5 biliona dolarów) którą to drogę, Magazyn Esquire REALNIE wycenia w różnym pokryciu: warstwą złota, torebek Louisa Vuittona, foie gras, kawioru czy trufli [klik]
Natomiast naśmiewania się z polskiej drużyny bobslejowej, a zarazem najsłodszego dziecka naszych motoryzacyjnych trzewi czyli Malucha, wcale nie jest fajne, choć zapewne nieco zabawne jednak [klik]
............
............
Następna olimpiada to przy tym
cyrku będzie poprawna politycznie i toaletowo nudna taniocha.
Więcej relacji z Olimpiady,
pikantne newsy o zawodnikach i przegląd łyżwiarskich outfitów już wkrótce ;)






























