czwartek, 12 lutego 2015

Walentynkowa noc rozpusty czyli obrazkowy poradnik erotyczny czyli internet radzi, co porabiać w alkowie



Po latach ośmieszania bezrefleksyjnej absorpcji tego infantylnego święta, czas na konfrontację z jej obowiązkowym grafikiem: poranny teaser emocjonalnego zaangażowania, potem kolacja przy świecach, komedia romantyczna produkcji hamerykańskiej (i dyskretny paw w trakcie) oraz wizyta w alkowie. A tu scenariusze bywają różne, w zależności od tego w jakim stadium nakładów lub rozkładu znajduje się związek.
Dzisiaj – awansem!- zinwentaryzujemy kilka sypialnianych przypadków seksualnych powinności pożycia w miłości.

Już walentynkowym porankiem warto partnera przywitać dobrym słowem, drobnym kłamstwem, śniadaniem do łóżka, naprawą spłuczki...




Dla podkręcenia atmosfery i olśnienia wybranki/ka spontanicznie, na jakimś murze (najlepiej stołecznej komendy), dobrze jest wyznać nasze uczucia!



A wieczorem oddać się spełnianiu najskrytszych eksperymentów erotycznych: kulinarnych, ideologicznych,  paraliterackich, skarbowych. Niech nie będzie nudno! Niech ściany powlekają się pęknięciami a sąsiedzi zamykają ona! Niech płoną poszewki oraz poliestrowe kołdry z Ajkei! Noga za głowę i nelson założony w talii (jeśli ktoś ma)! Zaprezentujmy się z najlepszej strony: szarmanckiej, impulsywnej, brawurowej! Niech oddziały pogotowia ratunkowego zaprezentują na co idą nasze podatki!


Inspirację możemy czerpać tak z baletu, jak i starożytnego garncarstwa.

Pamiętajmy jednak, że inicjacja tych erotycznych wygibasów ma się odbywać z należytym pietyzmem oraz nieśmiałością tak charakterystyczną dla czułego serca i unerwionej genitalii.


Takie święto zdarza się tylko raz w roku, chyba, że jako narodowcy i Słowianie, dokazujemy również w nocy Qpały.

Ważne, żeby po wykazaniu morderczej inicjatywy, wykazać też następnie daleko idący entuzjazm a zaraz potem stoicką wyrozumiałość. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.



Clue programu czyli mega niespodziankę wieńczącą ten słodziuśki dzionek i lubieżny wieczór warto zostawić na samiuśki koniec.
Nie wiem jak u was, ale w stolicy modne w tym sezonie są: testy ciążowe z kreseczkami i pozytywny wynik na chlamydię.


Życzę powodzenia i spełnienia.
(Specjalnie puszczam tego posta wcześniej żebyście zdążyli przedsięwziąć jakąś potencję ;)
Dajcie znać jak poszło.
 


21 komentarzy:

  1. zapomniałam jaki to był dowcip o walentynkach, więc poślę Ci tylko - kiss...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet irlandzkie róże miewają epizody alzheimeryczne, jak widać ;)
      bizu

      Usuń
  2. cała prawda zdaje się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest tylko na dwóch ostatnich fotosach. No, może jeszcze tym z kurczaczkiem...

      Usuń
  3. O dzięki Ci, moja droga! Zwłaszcza za to wyprzedzenie!
    Zdążę pomyśleć, co zrobić z fantem, że ostatnio jestem na etapie pani od majtek. I doprawdy nie wiem czemu obśmiałam się nad tym obrazkiem do łez:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że etap obśmiewania się do łez z głupot ci nie minął, to zawsze kojące na bezmajtkowiu ;)

      Usuń
    2. Melduję, że dobrze się przygotowałam do dzisiejszego wieczoru. Wyprałam wszystkie mężowskie gacie, żeby nie w głowie mi były dwuznaczności!

      Usuń
  4. OJ, będzie się działo w sobotę po takich inspiracjach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że coś z meniu się nada :)

      Usuń
  5. I znów świetne obrazki. A ta mina gościa dziewczyny z testem ciążowym.... poezja.
    Amerykanom nigdy nie wybaczę wymyślenia Walentynek. Zanim to się u nas rozpleniło, był jeden najgorszy dzień w roku - Dzień Kobiet. Teraz są dwa. Dwa dni, kiedy wszystko może pójść źle i jeśli wieczorem kobieta nie będzie nafochowana, to będzie wielki sukces, taki sam jak wtedy, gdy człowiek wróci do domu po całym dniu i podsumuje: nie złamałem nogi, nie miałem stłuczki, nie okradziono mnie i nie dostałem sraczki - jest cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem rozdarta, bo owo święto niewątpliwie przyczynia się do jednorazowego acz cieplejszego spojrzenia na jihad ;)

      Usuń
  6. Mąż się na mnie dziwnie patrzy, bo dostałam ataku śmiechu nad kompem... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm. Nie domniemywam w jakiej zatem pozycji korzystasz z kompa. Ja, ewentualnie, dostaję ataków (zazwyczaj śmiechu) PRZED kompem ;)

      Usuń
    2. Pozycje są różnorodne - raz nad, raz pod - jako że korzystam z wolności i testuję nowego laptopa. Koniec z uwiązaniem do biurka!... :-)

      Usuń
  7. Tyle tych inspiracji, że nie wiem, co wybrać, mon dieu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kolei, moja droga, wszystko po kolei.
      Ale najpierw się wykuruj! ;)

      Usuń
  8. Od walentynkowej negacji do afirmacji droga niezbyt daleka jak się okazuje. Zadziwiłaś mnie, jeszcze przemyślę czy pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedyna i niepowtarzalna, genialna konsultantko ogólnokrajowa w dziedzinie inwentaryzyacji - jak zwykle cudny wybór.
    Kurczak jest przecudny, ale ja najbardziej się obśmiałam z dialogu o jedzeniu i piciu.
    Dzięki za ubaw 'po pachi'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jak wracasz, to po konkret ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Siedzę sobie w nocy, przeglądam stare wpisy i... padłem na kolana. Co za przenikliwość i dar obserwacji. Ten obowiązkowy grafik zachowań walentynkowych jest jednostronnie wymuszany przez osobniki płci odmiennej od tej jedynie słusznej. Nie bez winy są zapewne seriale w rodzaju "Seks w najdłuższej wsi"
    Może nie powinienem tego czytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj do woli, to się długo nie zdezaktualizuje.
      Chociaż akurat w nocy to bym radziła...hm, spać? Gdyż albowiem dobre wychowanie nie pozwala mi zaproponować nic innego ;)

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...