piątek, 13 czerwca 2014

Mercedes w gębie oraz wycieczka po retrodencie

Witam was uśmiechem wygenerowanym przy pomocy sztucznej szczęki Jerzego Waszyngtona ;)
 ...
Mam kolegę, który jest niesamowicie zdolnym i charyzmatycznym artystą. Jedynym powodem, jaki przychodzi mi do głowy, a dla którego nie robi on teraz oszałamiającej kariery w telewizji jest fakt, że ma on naprawdę paskudne zębiska.
A raczej – miał.
Nie to, żeby moje były idealne, żeby to była kampania honorowa stojących w idealnie  równym szeregu żołnierzy. Ale przynajmniej żaden nie dokonał jeszcze dezercji, żaden nie schował się w okopach za innymi, żaden ciekawsko nie wyglądał z ust w celu zwiadowczym ;)

Boję się ludzi bez zębów. Takich o ujmującym uśmiechu, którzy jak tylko wyszczerzą się bardziej, to gdzieś z boku zionie im pojedyncza czarna dziura. Taki niespodziewany powiew śmierci, ten brak, ta nieobecność. Jakby gdzieś za strefą idealnej fasady i młodości zaczął się już rozkład, cielesna dekonstrukcja, nieuniknione.
Z drugiej strony w przypadku utraty jakiegoś (nie daj Bóg) miałabym na tyle poczucia humoru, żeby wstawić sobie złoty ząb (a co! co zapewne jest już standardową procedurą w środowiskach hipsterskich). 
(Kto miał dziadka lub prababcię ze złotym zębem - ręką w górę ;)
Albo może jednak nie? Może bardziej jednak szmaragdowy ;)

Po zębach poznaje się też status człowieka. Nie mówię o hollywoodzkiej porcelanie w gębie, o lśniących rzędach licówek, bo to raczej świadczy o prowincjonalno-proletariackim pochodzeniu, skutkującym wymianą całego ustnego arsenału po wejściu na wokandę głównych ról w obsadach. Mówię o dbaniu o swoje własne zęby w ich genetycznie odziedziczonym kształcie i rozmiarze, o zabiegach fluoryzujących, nitkowaniu i odkamienianiu, o dyskretnych plombach i kosztownych aparatach naprostowujących. Tego się człowiek uczy ode młodu, jeśli oczywiście nie chował się z chrupkami przed telewizorem, kakaowymi płatkami śniadaniowymi, batonami między lekcjami, brakiem gabinetów stomatologicznych w szkole i rodzicami, którzy mieli to gdzieś.

A potem oczywiście oglądamy film o średniowiecznych wieśniakach którzy błyskają na ekranie fabryczną porcelaną i aż ciepło się nam robi na sercu od tego realizmu, choć zębom dzwoniącym o szklanice z pozostawiającym osady winem to się robi jednak zimno i nieprzyjemnie.

Nasz drogi artysta, zdolny i charyzmatyczny (nie zapominajmy o tym braku ubytków w charakterze), mąż dwóch pięknych jak marzenie żon (jednej byłej i jednej obecnej) oraz ojciec dwojga dzieci (zawsze obecnych) postanowił w końcu zainwestować w szpaler doustny. W tym celu założył sobie u specjalisty, habilitowanego ortodonty, aparat na zęby oraz poświęcił dwa lata i comiesięczne wizyty w cenie X00 PLN na realizację planu rearanżu szczęk, by w finale wszystkim zaszkliły się z wrażenia oczy i by selfie załkało z autopodziwu.
Byłam bardzo ciekawa jakiego rzędu to są wydatki – całość operacji Kieł.
Pewnych ludzi nie można zapytać wprost o pewne rzeczy (to temat na inne rozważania) w związku z tym zapytałam o to przy okazji jego matkę.
Matka artysty powiedziała mi o poniesionych kosztach tak:
- Mercedes w gębie!

Bardzo długo się śmiałam jak to usłyszałam.
Tak jak wcześniej bardzo długo się zastanawiałam jak to możliwe, że tak długo z tym ów kolega zwlekał. Szołbiz jest bezwzględny dla szpetingu, wiadomo. Ale wiadomo też, że dla kogoś zdolnego, charyzmatycznego i pracowitego zęby (lub ich brak) nie mogą stanowić pierwszoplanowej kłody pod nogami.
Etymologię mercedesa zrozumiałam jednak po spotkaniu kolegi w okowach rodzinnego meetingu. Spotkania na którym kolega artysta był wyjątkowo nieprzystępny i lodowaty jakiś taki. Tzn trzymał fason ale był to fason sterylny i zdystansowany. I wtedy do mnie dotarło – on po prostu, pod wpływem ostatniej żony, też artystki, zaaspirował do zmiany statusu, do podniesienia się w hierarchii kasty klasowej. A w takim przypadku rodzina z której się pochodzi, cóż, przeszkadza tylko trochę, czasem trzeba się pokazać i odsiedzieć swoje z cierpiętniczą miną. 
Ale idealne zęby to mus.
Nie można mieć idealnie wypieszczonego apartamenta z kryształowymi gałkami i równo ułożonymi francuskimi kafelkami a w gębie nosić ubytki. To se neda, to jest niekompatybilność społeczna.

Szłam niedawno ulicą obok mojego osiedla, jednego z tych bezklasowych skupisk falochronów z wielkiej płyty, i zobaczyłam ojca na spacerze z synkiem i psem. Synek się do mnie uśmiechnął i aż mu z ust buchnęło czernią zepsutych mleczaków, których - wiadomo - się nie leczy, bo i tak wypadną. Oraz ponieważ, że wypadną to można też ich nie myć i doprawiać czekoladą. W panice zerknęłam na ojca, który też się do mnie uśmiechnął i z jego ust buchnęło wielkie nic (no dobra, może były tam ze dwa zęby). Na psa nie miałam już odwagi zerknąć tylko uciekłam.
Normalni ludzie z normalnego osiedla, normalnie ubrani w T-shirty, luźne czerwcowe gatki i tenisówki. 
A jednak - inny, mroczny, świat.

No to teraz szybka i wybiórcza inwentaryzacja retro-dentu:

W czasach szkorbutu i popularności ulicznych bijatyk takie przeciąganie z mocną szczęką musiało robić wrażenie.

Amerykański gabinet dentystyczny z 1919 r.

A tu urządzenie zwane gnathograph  służące do dokładnego mierzenia wymiarów szczęki w celu wykonania protezy - pierwociny dzisiejszych mas dentystycznych do wykonywania odcisków.
Zupełnie nie rozumiem czemu nie przyjęła się w dentystyce ta anastezjologiczna tradycja z lat 50. żeby aby samodzielnie dozować sobie gaz.
Ingmar Bergman sprawdzający uzębienie rekina w Szczękach. Zupełnie jakby nie w temacie, ale pomyślmy, czy czy byśmy się bali rekina z ubytkami?

I trochę ściskających szczęki ogłoszeń oraz przepis na uleczenie zębów, (którym już się podniecaliśmy na fejsie, bo jest nieodmiennie epicki):

A tu przegląd sławnych ludzi z moją ulubioną anomalią zębową czyli tzw. przerwą na papierosa czyli diastemą [klik]

Za wyjątkowo pretensjonalne w blogerstwie uważam tłumaczenie się z nieobecności ("wiem, że tęskniliście"), można się jednak domyślać, że nie było mnie tak długo bo dłubałam w zębach (metaforycznie).


28 komentarzy:

  1. " Nie mówię o hollywoodzkiej porcelanie w gębie, o lśniących rzędach licówek, bo to raczej świadczy o prowincjonalno-proletariackim pochodzeniu, skutkującym wymianą całego ustnego arsenału po wejściu na wokandę głównych ról w obsadach." - mam porcelanę w zębach, bo moje własne pomimo dbania są potwornie słabe i kolejna wymiana plomb byłaby już bezsensowna, bo plomba stanowiłaby 2/3 zęba. Więc mam hollywoodzką porcelanę i nie czuję się tak jak autorka to opisuje. Nie aspiruję wyżej, lepiej czy też dalej. Mam, bo to było najlepsze rozwiązanie. I sądzę, że takich osób jest jednak więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no to przepraszam. Pewnie wszak właśnie dla zębów o nierokującej przyszłości wymyślono te porcelanowe rozwiązania, ale nadal nie będę kibicować hollywoodzkim próżniakom grającym średniowiecznych wieśniaków (nie ma bata)

      Usuń
  2. Przy tym temacie zawsze przypomina mi się kolega, który tak opisał kiedyś swoją żonę: "Długie, kręcone zęby..."

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Tu musze sie wtracic, by udowodnic moja rozlegla wiedze zoologiczna, a konkretnie ichtiologiczna. Otoz nie ma takiej opcji, zeby rekin mial ubytki w uzebieniu, temu cwaniakowi mianowicie odrastaja zeby, utracone w deskach surfingowych. Z tego tez powodu chcialabym byc rekinem, zreszta naukowcy juz pracuja nad naturalnym odnawianiem uzebienia z komorek macierzystych czy cus. ;)
    Moja prababcia nie miala wprawdzie zlotych blyskow w pysku, ale zdarzylo mi sie kiedys spotkac Rosjanke, ktora usmiechala sie baaardzo szeroko, dzieki czemu zdolalam zauwazyc pelen 32-skladowy garnitur ze szczerego zlota. Musialam wdziac okulary sloneczne, bo mnie porazilo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te złotouste Rosjanki w garniturach, to musiało być piękne ;)

      Naukowcy rozpracowują rekina od lat! Ja na razie miałam przyjemność tylko z olejem z rekina w domowej farmakologii, hm.

      Usuń
  4. To ja o ulubionych zoologicznych ciekawostkach. Otóż rekin nie ma widocznych braków w uzębieniu. Bardzo często wymienia zęby, odrastają mu ciągle nowe. A ma co wyrastać, bo zęby ma w kilku rzędach.
    Ryby karpiowate mają zęby gardłowe, więc proszę, by dzieci nie wkładały paluszków w karpie w wannie.
    Z innych ciekawostek - berła królewskie wyrabiano z zęba narwala.
    A ciosy słonia to po prostu górne jedynki.

    Całe dzieciństwo miałam diastemę na papierosa :)
    U mojej dentystki są ryciny przedstawiające wyrywanie zębów obcęgami...
    I pamiętam naszą rozmowę na temat zębów, więc ów post nie jest dla mnie niespodzianką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z Panterą pisałyśmy symultaniczne :)

      Usuń
    2. AnnoMario, Moniu, dziękuję za lekcję zoologii oraz że tak jednocześnie dosiadłyście tego nieszczerbatego rekina.

      M, ryciny w domu lub gabinecie zawsze powinno się mieć odpowiednio humorystyczne moim zdaniem oraz, ja np zawsze chciałam mieć w kibelku kolekcję rycin XIX wiecznych balasków ;)

      Usuń
    3. ale po namyśle stwierdzam że dentystyczne harce lub inne tortury do kuchni też by mogły być odpowiednie ;)

      Usuń
  5. To ja - diastema.
    Dentysta mojej właścicielki powiedział jej kiedyś, że nie warto tego poprawiać bo i tak jest niewielka, a problemów z utrzymaniem aparatu w czystości duużo. Jestem i mam się świetnie. Pozdrawiam wszystkich, którzy mnie nie lubią lub się mnie wstydzą - jestem szczeliną na promienie słoneczne :D
    A na papieroska można sobie zrobić wejście z boku ;)

    A mama mówi, że o mleczaki trzeba dbać bo próchnica niszczy zawiązki zębów stałych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam zatem, diastemo, twoją właścicielkę, łapcie dużo promieni latem ;)

      ps.Też mi się zawsze wydawało, że mleczaki mają wypaść a nie zostać wyżarte przez próchnicę do korzenia...

      Usuń
  6. Celowałaś wykałaczką w centrum galaktyki człowieczego jestestwa, wsłuchując się w drżenie superstrun swojej jaźni, wibrujących niczym jedwabna woskowana nić dentystyczna, na którą ktoś nanizał garść nieprzewierconych pereł onirycznych wizji zrodzonych siłą pozaświadomej imaginacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, nie pij więcej płynu do płukania ust, ok?
      Poza tym bardzo ładnie, jak zawsze, powinieneś zostać premierem ;)

      Usuń
  7. Drobna korekta fachowa: robi się wyciski do protez, a nie odciski :), chyba że w celach dochodzeniowo-śledczych w przypadku śladów ugryzienia tkanki miękkiej tudzież kości :)))
    Poza tym miły zbiór krotochwil, jak to zawsze u Ciebie. :)
    Pozdrowienia, i wyjmij już tę wykałaczkę, pisz częściej, bo mi Ciebie brak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam z powodu leczenia odcisków na paluszkach i wyciskania na siłce ;)
      "Wiem, że tęskniliście" - a jednak, hehe, pozdrawiam ;)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam jak Ciebie czytam, to mi się zawsze zęby szczerzą. W uśmiechu. No.

    Tym razem nie było inaczej.

    Myślisz, że pies przypominał pana i syna? Jeśli tak, to nie było się czego bać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kiedykolwiek spowodowałam u kogoś wyszczerz to wiedz, że jest to działanie celowe i złośliwe, mające przyczynić się do powstania większej ilości zmarszczek mimicznych w damskim elektoracie :)

      Usuń
    2. Zęby, zęby... Jestem na ich punkcie przeczulona. Niestety. I odruchowo zaglądam ludziom w zęby.

      Usuń
  10. Hehe, uwielbiam moją porcelanę

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją też będę uwielbiać, jak mniemam :)
      Bizu

      Usuń
  11. wróciłam, powiem tak - trochę świstu, trochę gwizdu, tysiąc złotych poszło w pizdu a raczej zostało w kasie eurodentu, szlag!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie eurodent to zus i tak lecą te tysiące, eh.
      Bardzo mi przykro.
      Jedz papki ;)

      Usuń
  12. Myślałem, że może kiedyś będzie okazja z inwentaryzacją pogadać, ale jak inwentaryzacja się boi ... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie będziesz tak wymalowany jak celebryci powyżej, to obiecuję się, w razie czego, nie przestraszyć ;)

      Usuń
    2. Może po prostu nie będę się uśmiechał, choć przyznam szczerze, że imaginowałem sobie rozmowę wielce rozrywkową :P Ewentualnie skombinuję twarzowe wdzianko a la Lecter :D

      Usuń
    3. Przemyślałam tę kwestię starannie - możesz być tajemniczo, gotyckawo ponury.
      Jakby co ;)
      A ja na wszelki wypadek nie będę dowcipna - Boże, co za wyzwanie! :)

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...