piątek, 4 września 2015

Filmowy powrót z wakacji do szkolnej ławy czyli bezwzględna walka o licealną popularność z nierządem i psychotropami w tle

Dzisiaj przedstawię dwa filmowe przypadki zmagań młodzieży licealnej (wersja męska i damska) z grupą rówieśniczą w celach osiągu najwyższego pułapu popularności szkolnej. 
 
Oto hamerykańskie filmy, które miałam okazję sobie obejrzeć raczej dawno, w okolicznościach obecnie nieidentyfikowalnych. Choć zazwyczaj nie jestem targetem tego rodzaju filmografii (amerykańskie liceum? seriously?) to poniższe okazy obejrzałam bez bólu a nawet z pewnym rodzajem zainteresowania. Ho, ho, ho – pomyślałam oglądając jeden. Hy, hy, hy – drugi.
Dzieci (wszelakie) zaczęły właśnie szkolną przygodę, więc jest okazja, by wrzucić filmową szkołę na ruszt.

Nie ma tu żadnej patologii i psychozy, ot,  po prostu quasi urocze dykteryjski, w których możemy przenieść się do przeszłości i zacukać nad wyższością rodzimego szkolnictwa.
Chyba.
To znaczy chyba szkolnictwa rodzimego, ale na pewno kiedysiowego. Nie obecnego.
Bo jak widziałam niedawno rozbrykanego acz mikrego sześciolatka przyjaciółki, który właśnie został wchłonięty przez szkolną ławę, to jednak myślę, że szkolnictwo obecne to ZUO. To tworzenie ekwiwalentów ludzkich półproduktów intelektualnych (albo intelektualnych półproduktów ludzkich ekwiwalentów eee? Zresztą, sami to sobie złóżcie, jako produkty normalnego systemu kiedysiowego – to mniej możliwości niż z pinem do bankomatu ;)

'Charlie Barlett' (2007)














Bohaterem filmu jest nastoletni uczeń Charlie, grany przez młodego i obiecującego aktora hamerykańskiego, Antoniego Jelcyna. Tak właśnie, gdybyście się zacukali nad nieprawdopodobnością nazewniczą, nazywają się w dzisiejszych czasach młodzi, dobrze zapowiadający się aktorzy hamerykańscy ;). Uroczy Charlie po zmianie liceum i dostaniu bęcków od miejscowego mięśniaka zaczyna wprowadzać w życie plan zostania najpopularniejszym uczniem w szkole.

Nie jest mu trudno: jest inteligentny, bogaty, ekscentryczny i działa z marketingowym rozmachem. Urządza w szkolnym kiblu gabinet terapeutyczny dla uczniów z problemami i odsprzedaje im wyłudzone od własnych psychiatrów leki. Na jednej z imprez daje się rozdziewiczyć córce dyrektora (Robert Downey Jr., w non-iron garniturze), alkoholika który nie ma serca do administrowania nastoletnimi zasobami szkoły, z Charliem na czele.


Najzabawniejszy jest system dziecięcej psychoterapii, w szpony którego dostaje się nasz bohater. Polega on na faszerowaniu problematycznych (czyli jakkolwiek odstających od normy) dzieci całą gamą psychotropów uspokajających.

Idea terapii jest taka: jeśli po farmaceutykach czujesz się dobrze, to znaczy, że tego było ci trzeba. Jeśli czujesz się źle to znaczy, że potrzebujesz innych, silniejszych leków. Właściwie ten wątek, obok niewątpliwego uroku Jelcyna, robi film. A w tle zagadka: gdzie podział się tatuś łebskiego nastolatka? 
Nie ma jak pograć z mamunią na pianinie (ach, ta bogata młodzież!)

ps.Ponieważ film ma już kilka lat, możliwe, że Antoni nie jest już młody ani obiecujący.


'Łatwa dziewczyna' / 'Easy A' (2010)


Oliwia jest inteligentną uczennicą liceum, piszącą niszowego bloga o własnym nieprzystosowaniu szkolnym. Jako osoba czytająca lektury (np aktualnie przerabianą „Szkarłatną literę”) zamiast oglądania filmowych odpowiedników (czyli, nie mającego nic wspólnego z oryginałem, romansogniotu z Demi Moore, ze sceną miłosną w stodole na sianie;) jest w intelektualnej mniejszości. Rodzina Oliwii składa się z uroczych, liberalnych rodziców oraz adoptowanego, czarnego brata, z którym przy śniadaniu żartuje się na tematy niepoprawne politycznie („Och, naprawdę? Jesteś adoptowany? Nie zauważyłem!”... Oh, naprawdę, ci liberalni demokraci, muf muf).

Dziewczyna wpada w pułapkę, gdy plotka, którą sama na swój temat wypuściła, wraca do niej, że tak skorzystam z rodzimych przysłów, beefem czyli wołem. Plotka ta głosi, że Oliwia jest rozpustnicą i sypia z kim popadnie. Wiadomo, ze młodzież licealna jest okrutna i żywemu nie przepuści a co dopiero szkolnej szmacie. A Oliwia zaczyna coraz zapalczywiej grać postać, którą stworzyła i przechadza się po szkolnych korytarzach z wielkim, szkarłatnym ‘A’ naszytym na obscenicznym gorsecie.

Finał będzie przewidywalny: więcej wejść na bloga (ha), rozbicie małżeństwa ulubionego nauczyciela (przypadkiem) oraz pogłębienie kontaktu z matką, która w czasach licealnych też prowadzała się rozlicznie i ochoczo, z tym, że naprawdę (szkolna szmata idealną kandydatką na żonę? Ach, ci liberalni demokraci ;)
Tatuś wyznaje, że kiedyś (raz) był gejem (oj tam, oj tam)

Główną rolę gra Emma Stone, aktorka o uroczo plastelinowej fizis.

Film, mimo bycia (niejako) satyrą (blebleble) jest też klasyfikowany jako szkolna komedia romantyczna (zwłaszcza przez ludzi, którzy oglądali Demi Moore w stodole na sianie ;)

Tu kryje się też wyjaśnienie, czemu nie piszę o polskich produkcjach. Gdyby ktoś nakręcił historię blogerki, która jako jedyna w szkole przeczytała ‘Lalkę’ a potem zaczęła się zastanawiać, jak się nastoletnio rozerotyzować, omijając meandry katolickiego wychowania, to oglądałabym. Tymczasem w polskim telewizorze puszczają niepełnosprawną protezę dokumentu fabularyzowanego pt ‘Szkoła’, gdzie... nawet nie wiecie jak bardzo nie chcielibyście wiedzieć z jak głębokiej dupy są scenopisy scenariuszy, których tam używają.


Bardzo interesująca jest ta hamerykańska obsesja na punkcie ukultowiania niektórych filmów dla młodzieży. Przejrzałam sobie typy uznawane w ostatnim trzydziestoleciu za popkulturowo znamienne i zdatne do przerobienia na gify kursujące w internetach.

KULTOWE FILMY MŁODZIEŻOWE: 

Lata 80: ‘Wolny dzień Ferrisa Buellera’ (1986) (próbuję się namówić, skoro kultowy, ale wymoczkowaty Matthew Broderick mnie nie zachęca), ‘Stowarzyszenie umarłych poetów’ (1989) (ten gość ze Stowarzyszenia wcale się nie zastrzelił, tylko poszedł na medycynę i współpracował potem z dr. Housem ;)

Lata 90: ‘Clueless’ (1995), ‘Zakochana złośnica’ (1999) (ekranizacja Szekspira, joł!)  ‘Szkoła uwodzenia’ (1999) (płaczcie, wielbiciele de Laclosa i jego ‘Niebezpiecznych związków’, a rzewnie!)

Lata 00: ‘Dziewczyny z drużyny’ (2000) (nie oglądałam, bo cheerleaderizm uważam za schorzenie sportowe),‘Donnie Darko’ (2001) ( mój absolutny faworyt, o którym pisałam tu), ‘Ghost World’ (2001), ‘Mean Girls/ Wredne dziewczyny’ (2004), ‘Elephant’ (2003)(właściwie jeden film o masakrze w szkole to trochę mało)

Lata obecne: mam zaległości, nie wiem nie znam się, oraz po co miałabym to oglądać, bez tej ciekawości, co mnie czeka w liceum, nieprawdaż... ;) W następnym zestawieniu przyjrzymy się filmom z akcją w domu starców i to uczucie ciekawości może wróci (mehehe)

"Choć raz chciałbym, żeby moje życie było jak film z lat 80"


Jako ex-licealistka, jako córka bardziej PRL-owskich katolików niż liberalnych demokratów, chadzająca swojego czasu w martensach i luźnych swetrach,  bez świadomości, że z włosami można COŚ zrobić a kosmetyki służą do wykreowania na facjacie czarnookiego a zarazem czerwonoustego klauna, oglądałam te filmy z niejakim, refleksyjnym, zacukaniem. Gdzież się podziały niegdysiejsze śniegi? pytam siebie, nie mając jednakowoż na myśli kokainowej kreski na sobotniej imprezie. Gdzie te czasy niewinności, ostrej intelektualnej stymulacji (na czele z nauką matematyki) i pierwszych, niewinnych doświadczeń erotycznych. Gdzie długa przerwa? Ah.

I mimo przyswojenia głupawego Haloweena i jeszcze gorszych Walentynek z kultury hamerykańskiej, nadal, niestetyż, nie wydaje się u nas książek twarzy absolwentów danego rocznika (a poligrafia upada, panie dzieju) ani nie organizuje zjazdów absolwentów (natomiast biznes cateringowy ma się dobrze).

Kapitanie, mój kapitanie! Jeśli nie jesteś na przerwie gdzieś na szkolnych korytarzach Hogwartu, to możemy powspominać stare filmy z akcją dziejącą się w szkole, które oglądaliśmy w szkole jeszcze będąc? Ja najczulej wspominam ognisty monolog Ala Pacino w ‘Zapachu kobiety’ (1992) wygłoszony przed szkolnym audytorium elitarnej szkoły prywatnej (ale Al  ma zawsze dobrze napisanie, ogniste monologi. Podejrzewam nawet, że ma w kontrakcie punkt nakazujący scenarzystom zagryzanie papryczką chilli w trakcie pisania mu monologów ;) Może to ze względu na niepoprawną politycznie niepełnosprawność bohatera, bo w końcu Al nie tak często grywa ślepaki, hm.



Dziękuję za uwagę, a teraz wracajcie do dziatek by odrobić za nich lekcje ;).

24 komentarze:

  1. Film z Emmą Stone oglądałem. Jeśli to jest komedia romantyczna, to ja nie mam poczucia humoru ani nie jestem romantyczny. Świetny film. Podobał mi się, chociaż sam do liceum chodziłem tak dawno, że już nie jestem pewien, czy naprawdę. Za to jestem pewien, że Emma jest piękna jak jasna cholera.
    Moim prywatnie kultowym filmem jest Flirting Johna Duigana, u nas nazwany mało trafnie "Randka na przerwie". No cóż, Flirtowanie też byłoby tytułem bez sensu.

    Wróciłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz młodzież chyba w ogóle nie wie co to flirtowanie, błędnie wliczając toto do gry wstępnej. Smutek.
      No nic, jeśli kiedyś obejrzę to dam znać czy masz nosa ;)

      Usuń
  2. Hm, nie oglądałam żadnego z wymienionych filmów. Nuuuudna jestem niesłychanie. Idę sobie, taka, taka skarlała. Kiss miła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co miałabyś oglądać miła, skoro za oknem irlandzkie pastwiska masz? ;)

      Usuń
    2. I ocean, ocean. Ale ziarno prawdy obejrzałam, i nie rozumiem powszechnego hejtu na ten film... Może na emigracji, polski film jest jak rodzynka w czekoladzie :*

      Usuń
  3. lekcje odrobią sami w poniedziałek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja poczekam na przegląd filmów geriatrycznych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, myślałam, że nie będzie targetu hehe! W takim razie chyba rzeczywiście będę musiała go stworzyć, meh.
      Ktoś jeszcze chętny?
      A może eutanazyjną filmografię wziąć na warsztat na Dzień Babci&Dziadka? Hm. Zaklepane ;)

      Usuń
  5. Tego mi brakowało, od razu mi wzrosła samoocena jako produktu kiedysiowego szkolnictwa rodzimego, kiedy dowiedziałem się od Ciebie, że stało na wyższym poziomie niż obecne szkolnictwo rodzime, że o hamerykańskim nie wspomnę :-)
    PS.
    i protestuję, czarny gorset z literą A, w którym się przechadza Oliwia nie jest obsceniczny, ona w nim wygląda śmiesznie, tak jak dziewczynka która ubrała bieliznę o kilka numerów na nią za dużą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się w roli szkolnego mundurka ten gorset by ci nie leżał (jak ulał).
      Niestety ze smutkiem muszę podważyć twoje kompetencje w kwestii doboru rozmiarówki gorsetu. Albowiem jest rzeczą wielce użyteczną aby kobieta mogła w nim np oddychać.

      Usuń
    2. Widziałam ostatnio zdjęcia pań w gorsetach i dochodzę do wniosku, że to tylko i wyłącznie fotoszopa. Myślę, że żadna żyjąca kobieta nie może mieć talii węższej niż jej własna łydka...

      Usuń
  6. Z filmów szkolnych wolałam te, w których charyzmatyczny nauczyciel trafia do klasy kokaino-karabino-morderców i swym talentem pedagogicznym czyni z nich geniuszy, lub chociażby przyczynia się do tego, że zaczynają wieść życie zrównoważonych demokratów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, były też takie bajki. Młodzi rzewni czy coś tam ;)

      Usuń
    2. Bajki?! Zabrałaś mi wiarę w moc pedagogiki! Buuuu... ;-)

      Usuń
    3. Mam nadzieję że JUŻ wróciła.

      Usuń
  7. Charlie Bartlet ? Miod. Po obejrzeniu zastanawialam sie czy nie rozkrecic tego u siebie w kolchozie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie dilerki lekami? Hm.
      Ale co do miodu to się zgadzamy ;)

      Usuń
  8. Fajnie, że nie jestem już nastolatką, nie mam żadnego nastolatka na stanie i w następnym dziesięcioleciu żadnej zmiany nie przewiduję. Jakoś...no nie mogę się przekonać.
    Dorezucę jednak cegiełkę, bo nastolatką zdażyło mi się kiedyś być:
    Kultowe filmy młodzieżowe z lat 80tych, które należy obejrzeć-
    1. Real Genius - z młodym i pięknym Valem Kilmerem.
    2. Ognie Świętego Elma - młoda Demi Moore, Rob Lowe, Emilio Estevez.
    3. Szesnascie swieczek - Molly Ringwald, Anthony Michael Hall, John Cusack
    4. Weird Science - z baaardzo młodym Downeyem Jr., Anthony M. Hallem i powalającą na kolana Kelly LeBrock.
    Finito!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanotuję i jak mnie chwycie jeszcze kiedyś nastrój sentymentalny... Chociaż oglądanie filmów z młodymi i pięknymi aktorami, którzy wyglądają teraz jak rozciągnięte w praniu skarpety mnie frustruje (ad. 1 i ostatnia w ad.4)
      Dzięki.

      Usuń
  9. "szkolna szmata??!"
    tak się przecież nie mówi.
    jakie brutalne określenie.

    No właśnie, a jak się właściwie mówi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak się mówi i nie jestem pewna czy chcielibyśmy wiedzieć...
      ps. Mam wrażenie, że niektóre brutalne określenia przeszły z czasem przez trawestacyjny magiel i straciły pierwotnie brutalne znaczenie, hm.

      Usuń
  10. Kultowe filmy? Szczerze wątpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gut, grunt to szczerość a wątpienie ma znamiona jakości filozoficznej ;)

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...