poniedziałek, 1 lutego 2016

Różowo-niebieski i inne biesy

Jak ja lubię, jak ja uwielbiam wprost jak się nas, społeczeństwo, społeczeństwa przeróżne, infantylizuje. Infantylizacjami przeróżnymi przećwicza. Patrz, oto impreza z powodu której musisz się kolektywnie cieszyć i współuczestniczyć. Patrz, oto demonstracja, na którą musisz iść, by bronić. Patrz oto zeszłoroczne autorytety, które wypada cytować, a oto modne odcienie tegoroczne, w które musisz się przystroić.

Zatem, z powodu, że cała reszta wzdęła już rozliczne linijki cudzych analiz, to u mnie niech będzie tylko o kolorach. Komisja pantonowska, która corocznie wybiera kolor, który ma się nam podobać, w tym roku wybrała dwa. Wyglądające jak głos w sprawie gender. Wyglądające jak głos w sprawie przeciwko zanieczyszczaniu powietrza oraz głos w sprawie orgiastycznie zmutowanego monstrualnego łososia, którego niedługo wszyscy będziemy zakąszać (w tym roku łosoś jest deko świeższy niż w zeszłym [klik]).

Niebieski i różowy.

Pozwólcie że połechcem wam oko małym próbnikiem.









To nie tak, jak widać, że kolory owe były mi dotychczas wstrętne, ale teraz to już nie wypada mi mieć do nich sentyment wizualny.

Tymczasem jeśli jesteście z Krakowa lub okolic, to polecam przejść się na finisaż wystawy na której można zobaczyć PRAWDZIWE kolory.(Potem wystawa pojedzie do Poznania i może innych miast, jednakowoż od tego są internety, aby kolorami cieszyć się bez wychodzenia z różowo-niebieskich pieleszy). 
Wystawa nosi tytuł ‘Rzeczy wesołe’ [klik]. 

Insze kolory, w tym bardzo profesjonalnie zinwentaryzowany emeraldowy ;) można pooglądać klikając w etykietę kolory albo [tu]

25 komentarzy:

  1. Ja, ja, ja! Ja się chcę zapisać do tej komisji pantografowej! Ja też chcę wybierać ulubione kolory dla wszystkich! ;-) A że wystawa przyjedzie do Poznania, to bardzo miło z jej strony!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętaj, żeby się ubrać w różową bluzkę i niebieskie pantalony, jak komisja przykazała!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wasiuczyńska jest piekna ))
    a pasteli ja osobiście nie za bardzo...
    i ten tandem jest dla mnie oczojebny i co tu dużo mówić, no bolesny, no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no może tylko pasuje mi wydanie w ostatnim zdjęciowym cytacie - drzwi i ściana,

      Usuń
    2. Drzwi i ściana są ok. Czy mieszkańcy chwycą za pędzle, gdy w przyszłym roku komisja skubnie tęczę od innej strony? Czy w ogóle ktoś w świecie to traktuje poważnie?

      Usuń
  4. Czuję się taka... niezinfantylizowana... czyżby eeee... niedopasowana? No bo ja tego no... zielony jednak wolę, nie współuczesniczę i nie demonstruję. Czy mam się martwić z powodu niedopasowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam wyrzuty. Tym bardziej, że kolorki nie przejdą mi przez gardło.
      Eee..znaczy się przejdą! Pocztą zwrotną.

      Usuń
  5. Ok, wpisuję się! Właśnie niedawno nabyłam drogą kupna, wystawny, zadrutowany biustonosz w kolorze łososia norweskiego, i takiegoż koloru niewymowne. Czysta prekognicja:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się głupio, albowiem ja nabyłam dwa. Jeden różowy, drugi czarno-biały w różowe kwiatki. Popokazujemy sobie?

      Usuń
  6. okres błękitny, okres różowy?
    bardzo, ale to bardzo lubię.
    (wszystko już było).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kubizm, zwłaszcza w szafkach kuchennych ;)

      Usuń
  7. Trudno, znów nie będę trendy, albo tylko połowicznie. A właściwie ćwiartkowo, bo niebieski to jeszcze, owszem tyle że nieco przyciemniony. Za to różowemu stanowcze NEIN!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie można wybaczyć zachodowi słońca ;)

      Usuń
  8. A mi sie wydaje, ze nie ma zlych kolorów samych w sobie. Tylko kwestia, CO w tym kolorze sie wyprodukuje. Na ten przyklad nigdy-przenigdy nie zalozylabym zóltej bluzki, ale zólta posciel jest fajna.
    Tak samo nie chcialabym miec rózowego samochodu, ale ceramika - jakas fajnie uksztaltowana miseczka w pastelowym rózu albo blekicie nie wyglada zle...
    No tak se myslem ja Diabel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż spojrzałam na wierzch szafki w kuchni i widzem, że komisja to się spóźniła z rok lub dwa bo u mnie te kolorki to już dawnosię zakurzyły... ;-)

      Usuń
    2. Diabeł - w żółciach nikomu nie jest twarzowo, choć faktycznie taka pościel na zimę daje wrażenia grzewcze.

      Izabel - przykurzony róż to jakby hit ostatnich lat ;). Pomijam milczeniem kwestię, po co zaglądasz na wierzch szafek, hm.

      Usuń
  9. Ja myślę jak Diabeł. Nie może być, że jakiś kolor jest fajniejszy od innych. Pasuje, to jest fajny, a nie pasuje, to nie jest. Na przykład wczoraj widziałem w TV taką rudą aktorkę z karminowymi ustami. Nie konweniuje mnie to i cześć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że karminowe tylko do czarnych kudłów, a do rudych to emeraldowy sweter.
      Każdemu konweniuje co innego a na ulicach i tak szaro.

      Usuń
  10. A ja właśnie w późnym wieku rozrodczym przechodzę fascynację elementem różu. Drobnym, ale jednak. To chyba dlatego, że nigdy nie miałam nic różowego. Nigdy nic. Aż dziw człowieka ogrania.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam różowo w garażu! Przysięgam! Ściany i sufit w kolorze różowym a drzwi od wewnątrz szare czyli prawie niebieskie. W sumie: Mieszczę się standardzie:)))
    ps to była niezapowiedziana rewizyta, myślę, że zapowiadająca następne:)))
    Klikuski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przysięgaj, tylko sięgaj! Ale nie po pędzel bynajmniej, w celu przemalowania, gdyż ja sama zauważyłaś jesteś na czasie - kolorystycznie.

      Klikuski mię zabiły ;D

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...