niedziela, 14 lipca 2013

Letni pojedynek packarski powodem do zmniejszenia demograficznego niżu oraz jak doszłam kto mi ukradł mięso ;)

Weekendowe ogródkowanie się z grillem w tle jest jednak ciekawsze (oraz bardziej kalorie spalające) z udziałem dzieci. Z jakiego innego powodu mielibyśmy się gonić dookoła altanki, łazić na czworakach, wszyscy wszystkich klepać packą w zadek i w końcu umyć starą balię, żeby w niej urządzić basen dla plastikowego rekina, nakarmionego następnie znalezionymi pod drzewem śliwkami?
Cóż, może jeszcze z powodu magicznych grzybowych  pigułek, ale to nie moja bajka.

Niektóre spotkania dzieci niewątpliwie uatrakcyjniają – nie, żeby bez dzieci było niefajnie i nudno, ale z jakiego innego powodu miałabym proponować strzelanie z łuku, palenie ogniska w piecyku, wspólne oglądanie robaków i zabawy w wiązanie (gdy zostałam pojmaną księżniczką ;)?
Myślę, że bez dzieci byłoby to jakieś dziwne co najmniej (zwłaszcza wiązanie ;).
Że sobie tak, dajmy na to, siedzimy my, zblazowani dorośli, z kawką i papieroskiem i omawiamy rozpadające się małżeństwa i przygodne seksy i nieludzkie podatki i sezon ogórkowy w teatrach, a ja tu ni z tego ni z owego idę dolać rekinowi świeżej wody oraz klepię packą mojego gościa w zadek, który on posłusznie wypina.
Nie bardzo to widzę.

No ale mieć na co dzień taki maraton sportowy to też nie. Zadyszka zabija zapewne więcej ludzi niż papierosy ;). A poza tym to się udaje tylko z ŁADNYMI, pociesznymi  i śmiesznie mówiącymi dzieci. Nie z rozkapryszonymi, przemądrzałymi albo mordy drącymi i kupy walącymi bachorami, które jedyne czego pragną to być w centrum uwagi. Bo to JA mam być w centrum uwagi, żeby była jasność ;). A kogo ci przyprowadzą zaproszeni rodzice to zawsze wielka niewiadoma. Niedawno A. przyprowadziła swojego ładnego, pociesznego i śmiesznie mówiącego synka. Przyniosła też pyszne muffiny własnego wyrobu, które następnie zjadł tenże własnego wyrobu syn.
Nie ma więc idealnych rozwiązań.

Aaaaby unieruchomić niesformne dziecko należy mu zaproponować zabawę w centaura  ;)
"Ten młody zdusi centaury (...)
Do nieba pójdzie po laury (...)"
(Poprzestałabym na zacytowaniu, gdyby nie to, że teraz, być może, w ramach poprawności politycznej należałoby też dodać drugą wersję, islamską, że 'będą w niebie na niego czekać 72 Laury' mianowicie...hm)
...
Dobra rada: na gardenparty trzeba robić zdjęcia, dużo zdjęć, które później ulegną skasowaniu, nie mając żadnej wartości artystycznej, jeno li tylko dokumentalno-kryminalistyczną. Np to, że I. wyszła z gardenparty z karkówką w dłoni  wyszło dopiero na zdjęciach właśnie. Po dwóch godzinach szukania (bo se tą karkówkę odłożyłam po skończeniu grillowania na obiad dnia następnego ;)
Nie ma idealnych zakończeń.

No to teraz kilka sprzętów podnoszących jakość grillparty do poziomu europejskiego:
Mało inwazyjny przestrzennie grill ścienny, przydatny zwłaszcza w czasie niespodziewanego deszczu ;)









Ekologiczna ławeczka z wieszakiem na torebki
Lampy solarne. Ponoć solarny motylek z Biedro to hit tego sezonu
Hamaczek oczywiście, w ustronnym miejscu gdzieś, na tyle szeroki, żeby się na nim pomieścić razem z książkami (do tych zaciskających się na człowieku niczym siatka na szynce nigdy mnie nie ciągnęło ;)
 Malownicze kwietniki urządzone w starych gratach, podwyższające walory estetyczne obejścia
















I jako wisienka na torcie, oznaka ziemiańskiego luksusu: JACUZZI. Kapitalne, kanibalne, wszystko jedno.

No to bawcie się dobrze, zanim znowu zacznie padać.

18 komentarzy:

  1. Aby miec bardzo urozmaicone zycie erotyczne, klepanie packa w wypiety tylek oraz wiazanie na deser, nie potrzebuja udzialu dzieci, wprost przeciwnie. Dzieci moga byc tylko skutkiem, a gwarancji nie ma zadnej, ze urodza sie slodkie bobaski, a nie rozwrzeszczane potwory, ktore, zamiast zniknietej karkowki, mozna przyrzadzic w jacuzzi.
    I czy wyobrazasz sobie nagle zamkniecie grilla, pelnego rozzarzonych wegielkow? Zwlaszcza, kiedy jestes zwiazana i nie mozesz od razu zadzwonic po straz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zamykaniem grilla nie mogłoby być większych problemów niż patrzenie godzinami na taki niezamykany i nieumyty już po wszystkim...

      Jeśli spróbuję w ten sposób urozmaicić swoje życie erotyczne to i tak tego nie opiszę ;)

      Usuń
  2. Miałaś chyba garden party z udziałem młodych rodziców, którym się chce karmić rekina? Ja jestem z tych, którzy już nie dokarmiają. Niech se radzi sam, w końcu dał radę przypłynąć sam z Atlantyku. Albo z Chin. Ale widzę, że świetnie sobie poradziliście z osadzeniem tego amora na zdjęciu.
    A co do lampek solarnych. Nocą ogród w takiej niebieskawej poświacie wygląda jak nekropolia, nie to co tu na tej wymuskanej focie.
    Ps
    Jak się bawi w centaura??? Potrzebna jest packa i sznur?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Chin, Monia, tera wszystko z Chin ;)

      Zabawa w centaura polega na unieruchomieniu dziecka w podstawie starego stolika, tyle ;)

      Usuń
    2. tyle? No to ogarnęłam na podstawie zdjęcia. Ale co dalej? Trzeba szczuć lizakiem, żeby ciągało ten stolik i orało ogródek, czy każe się strzelać do czereśni, czy może w tym rynsztunku skacze w gumę?
      kurcze, to może stadninę se założę.
      Przypomniałaś mi teraz zeszłoroczny czyn Małża mego. Otóż spadkobiercy nabyli drogą kupna takiż łuk ze strzałami zakończonymi przyssawkami. Wieczorem byliśmy w pokoju, więc nie bardzo można było strzelać. Zatem Małż przymocował sobie próżniowo wachlarz strzałek do czoła. Śmiechu było po pachy, zwłaszcza jak przechadzał się po pokoju, a strzały falowały jak u wodza Apaczów. A potem to już tylko ja się śmiałam, zobaczywszy co Małż ma na czole po zdjęciu przyssawek :D
      Zniknęło, jak bańki nie mydlane, przed wyjazdem ;)

      Usuń
    3. Oranie grządek - czemu na to nie wpadłam aa?
      Z takim małżem stanowczo byś mogła w grillu moim skromnym uczestniczyć, czu się zaproszona. Zwłaszcza że u mnie na pokojach można strzelać - straty żadnej by nie było, heh ;)

      Usuń
    4. dziękuję :)
      Wezmę zatem łuk i przyssawki. Albo same przyssawki, jak szaleć to szaleć. Albo bańki chińskie, tyle możliwości!
      Oczywiście packi i więzy musowo.

      teraz mi się przypomniała impreza, w której uczestniczyłam jako nastoletnie pacholę. Kolega był nocnym stróżem w domu dziennego pobytu dla dzieci niepełnosprawnych. Robiliśmy wyścigi na wózkach inwalidzkich i kąpaliśmy się w wannach do rehabilitacji do białego rana ;)

      Usuń
  3. hamak biorę, a dzieci do jacuzzi(na długo;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy pomyśleliśmy o tym samym ;)

      Usuń
  4. Kurka wodna, po co było syrenkę złomować przed laty?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tego jaccuzi to chyba fasolka po bretońsku potrzebna... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała ;)
      Nie ma jak podgrzać troszku naturalny metabolizm, hm.

      Usuń
  6. Chciałem napisać to samo, co pandeMonia, że lampki solarne wcale nie świecą tak, jak na zdjęciu, tylko trupim, bladym światłem, ale już nie napiszę ;)
    Analiza kształtu kociołka jacuzzi prowadzi do wniosku, że w tymże kociołku niemożliwe jest uniknięcie kontaktu kończyn dolnych osób vis a vis ewentualnie face to face. Na zdjęciu naprzeciw siebie siedzą panie i panowie. Jak to tłumaczyć w dzisiejszych czasach?

    A dzieci... Znaczy mogą być? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na trzy weekendowe godziny mogą być.
      Na resztę - do kociołka ;)

      Usuń
  7. Z dzieciakami jest spoko w pewnym wieku. Jak mają te 5 lat i wyżej, a są w grupie, to jest luz. Zajmują się sobą. Gorzej jak są dzieci młodsze albo jedno dziecko jako niepotrzebny balast przysłuchujący się dołującym się dorosłym.

    A lampki solarne? Mam jedną. Świeci trupio, fakt, ale przynajmniej wokół niej się kumulują komary etc, więc ich trochę mniej gdzie indziej.

    pzdr serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komary nie lecą do światła (na pewno) ani do ciepła (podobno)tylko ponoć do czegoś, co wydziela dwutlenek węgla (hm).

      Zrobiłam więc pułapkę na komary z drożdży, wody i cukru - zobaczymy.

      Nie wiem z czego się robi pułapki na dzieci, jak nie są słodkie (czyli nie na twoje ;)

      Usuń
    2. Komary żrą mnie. Namiętnie. Nie pomaga witamina B żarta na tzw morgi.
      Polecam się zatem - jestem dla ogółu pożyteczna :(

      Usuń
  8. Dziękuję, Żeś się odezwała, bo ja (wstyd się przyznać) dawno nie podczytywałam u Ciebie. I widzę, że tyle mi umknęło Twoich błyskotliwych, wyszukanych, przemyślanych wpisów!
    pozdrawiam
    i spieszę choć trochę dziś nadrobić!
    Iwona

    OdpowiedzUsuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...