piątek, 19 kwietnia 2013

Rozrachunki z przeszłością, intelektualny molesting i czemu czasem współczujemy byłym

Na początek piosenka bardzo bardzo oraz poniekąd a nie bynajmniej w temacie ;)


Spotykamy się, by dokonać rozrachunków. Toporki zakopane, ale w grobach płytkich. A właściwie to podróbki toporków, atrapy made in China.
- Brakuje mi Ciebie – mówi mi M.
O! To menda – myślę sobie. Chociaż nie. Menda u mnie w rodzinie się mówi na kogoś czule, karcąco, ale czule. Kiedyś to była pchełka. Ale wszyscy dorośliśmy, nastały ciężkie czasy, pchełka się relatywistycznie roztyła a ideologicznie skarlała, ewoluowała więc w mendę. Na mendę trzeba zasłużyć, w mojej rodzinie, wśród moich przyjaciół, więc nie, myślę, ty szmato, szubrawcze, szczeżujo, szakalu ty, myślę, teraz, po tylu tygodniach ci się zebrało na takie wyznania. Szmatą nie jest, to pewne. Szakal kojarzy mi się z filmem kryminalnym. Szubrawiec i szczeżuja brzmią humorystycznie. Nie mam dobrych określeń na ‘s’ oprócz tego oczywistego. Ale do jego matki nie mam nic.
- A tak konkretnie? – robię brew i unoszę kwaśną minę, bo z tego wyznaniowego szoku pomyliły mi się te ogólnodostępne środki do przyobleczenia twarzy w wyraz niedowierzania.
Bierz co dają, filtruj co bierzesz, analizuj co filtrujesz, lepiej dostać prosty, czysty cios, nawet czymś ostrym, frontalnie, w biały dzień niż być cichcem, długotrwale podtruwanym w fazie Rem, kiedy wydaje ci się, że nic lepszego już sobie nie wyśnisz – powiedział ktoś, jakiś mądry, daleki członek rodziny albo sławny, zmarły filozof albo może to wyczytałam w księdze aforyzmów na stoisku z tanią książką, mądrość w sam raz za 9,99.
Przynajmniej szczerze, myślę sobie, kiedy szczerząc się mówi:
- Najbardziej to mi brakuje, no wiesz,  ukierunkowywania cię.
Co się teraz tak nazywa zwykłe STROFOWANIE i intelektualny molesting.

(U Johna i Yoko było na odwrót ;)

Kobieta z takiej a nie innej rodziny, skromnej i z aspiracjami bardziej intelektualno-duchowymi niż finansowymi spędza lata całe w przekonaniu, że potrzebny jej ktoś, kto pociągnie ją w górę, wzbogaci jej wiedzę, wspomoże samokształcenie. Kobieta taka pragnie mieć uszy zwinięte w lejki, żeby podtykać je pod ten sączący się do nich nektar wszelakich mądrości. Potem jednak zaczyna się przekonywać, że praktyczniejszy jest partner, którego nie trzeba będzie trzy dni namawiać na pozmywanie garów a pół roku na wyniesienie choinki. Oraz na wywiercenie w ścianie dziury w celu wbicia haka, na którym kobieta chciałaby rozpaczliwie zadyndać jak Janosik. Taki, który nie ucieka histerycznie acz sprintersko przed każdym przejawem rutyny. Niech nawet mówi zdaniami prostymi, niech nie używa -izmów. Taki, który umiem żyć, pogodnie zakotwiczony w codzienności, a nie tylko o życiu się patetycznie naczytał.

Jednak, gdy tylko zdarzy się partia-mobilizująco-w-górę-ciągnąca, ulega taka niewiasta młodzieńczym ideałom. Permanentne manto w rodzaju strofowania i karcenia wlicza więc kobieta w cenę kursu w rodzaju tych, jakim poddają się na obozach szkoleniowych marines (marines in spe, jak wiemy, łatwo nie mają, ale jak skończą, to mogą do wszystkich strzelać, juhu!)

Kobieta chce czuć dyskomfort intelektualny, ponieważ sądzi, że taki dyskomfort bardziej mobilizuje do pracy i wysiłku. Musi jednakowoż być taka kobieta jednocześnie wesoła, ciepła, seksowna i praktyczna, żeby się pozytywnie w związku zbilansować, nawet jeśli w jej naturze leży raczej temperamentny egocentryzm a zarazem nieprzyzwoite lenistwo a zarazem egzystencjalny nihilizm. Aż nadchodzi taki moment, że kobieta taka mówi sobie prosto i dobitnie, nie używając -izmów: „A chuj z tym!”. Po czym napawa się wolnością i świętym spokojem. Podczas gdy jej partner przeżywa katusze, bo stracił biedak jedynego kursanta, jedyna dobrowolną ofiarę intelektualnego molestowania.
Czasem to mu nawet współczuję.






















A poza tym nie bił mnie, bałwan, kwiatem, a ja to właśnie lubię ;)

23 komentarze:

  1. Też współczuję takowemu, lecz tylko odrobinkę :P
    Świetny tekst! Pozdrawiam z mej czekoladowej krainy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zapodałam już czekoladowy antybiotyk na smutki ;)

      Usuń
  2. M jak menda. Będą dalsze odcinki?

    OdpowiedzUsuń
  3. na s jest jeszcze "skurczybyk"

    OdpowiedzUsuń
  4. tekst świetny
    ja z tych co pewnego dnia wstała i powiedziała : "no to wypierdalam stąd " :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Uszy zwinięte w lejki... :-D
    Czy ja już wspominałam, że Cię uwielbiam? :-)

    A co do mendy to masz rację, na mendę trzeba zasłużyć! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajest.
      Dobranoc, mendy na noc - jak to się czule mówi ;)

      Usuń
  6. a ja myślę, co więcej- jestem przekonana, że wystarczy kochać. Choć trochę. Całkiem odmiennego człowieka. I żeby wice Wersal. Nie analizować, nie rozbierać na cząstki. Dotarcie jest zawsze kwestią czasu. A i tak zawsze zgrzyta między zębami, nawet po kilkudziesięciu latach wymiany płynów ustrojowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbierać, analizować, potem ewentualnie kochać ;)
      (Oczywiście wiem o czym mówisz, hm)

      Usuń
  7. Oj, rozumiem to poczucie po latach, kiedy człowiek ma to wszystko już po analizie, wypatroszone na tablicy i dawno dziarsko maszeruje w zupełnie innym szyku, choćby swoim własnym! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak mi sie jakos skojarzylo:
    http://youtu.be/fUhOM7wyQpY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież, że ja to wzięłam z tego kwiatka, ale piosenkę zostawiłam na następny odcinek :)

      Usuń
  9. mózg mi się definitywnie kurczy, nie umiem ogarnąć tego co piszesz i bardzo mnie to dołuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze prawisz, mnie też to martwi...

      Usuń
    2. Ale że co? że mam uszy jak w filmach o kosmitach? :)

      Usuń
  10. Nie w moim guście bycie ,,taką malą'', którą by trzeba ,,podciągać''!Uciekałabym po pierwszej próbie molestującej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniłam profil zainteresowań i się teraz podciągam na drążku ;)
      No.

      Usuń
  11. Jeśli facet potrzebuje kobiety do ukierunkowywania jej, to niech sobie kupi suczkę, najlepiej ślepą. Związek oparty na kulturze uszu lejkowatych jest od początku chory. Na dłuższą metę tylko handel wymienny się sprawdza, w sensie "ona mu z kosza podaje maliny, on jej kwiatki do wianka". Nadmiar intelektu jest trujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprawdę, mądrze prawisz, Ove.

      I jak to mówią: na umiar jeszcze nikt nie umarł.
      W przeciwieństwie do nadmiaru.

      Usuń

No to cyk! Nie ma się co pieścić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...