Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 czerwca 2013

Wtopy randkowe: Jak kolczyki poszły do lokalu, by przydzwonić mi w zęby






















Z tymi kolczykami od początku były problemy.
-  Fajne eee kolczyki – zagaja R.
- Raczej krzykliwe – odpowiadam. – Mam jedną parę naprawdę pięknych, cennych kolczyków, ale zakładam je tylko na specjalne okazje...
- ..którą najwyraźniej nie jest to spotkanie – uśmiecha się R.
Gdybym miała równy szpaler hollywódzkiej porcelany w gębie, to bym się znacząco wyszczerzyła, jak w tych filmach o wampirach. A tak podnoszę tylko lekko kąciki ust i opuszczam spojrzenie. Niczym mimiczna metressa. Skoro kolczyki mam krzykliwe, to niech choć mimika będzie stonowana.

A potem rozmowa schodzi na biżuterię. To tak samo dobry temat, żeby kogoś poznać, jak każdy inny. A dowiemy się z niego czy nasz towarzysz ma gust, czy potrafi jakąś kobietę obdarować (nie mówię, żeby od razu mnie, ale np matkę, najlepiej moją, chociaż w sumie to czemu by nie mnie?). No i rzecz najważniejsza: czy w jego rodzinie jest jakaś rodowa biżuteria (oraz sejfy i obrazy w złotych ramach ;)

A potem znowu wracamy do kolczyków. Bo kolczyki mam ciężkie i długie. A w zwyczaju mam nerwowe rozglądanie się, jakby mi zaszkodziło obejrzenie zbyt dużej ilości thrillerów, w których bohaterowie zawsze MUSZĄ zerkać na wszystkie wejścia i okna, tak na wszelki wypadek. I obawiam się, że tak nerwowo machając tymi ozdobami skoszę koniec końców zawartość tacy jakiejś kelnerki, bo w lokalu jest dość ciasno.
Mój rozmówca ledwo patrzy mi w oczy, co jest całkiem zrozumiałe, skoro mu tak coś ciągle naokoło mojej głowy dynda i powiewa i kreśli kółka i smaga po policzkach. Jakbym miała jakiś drobny, psychiczny problem ;)
- Nie przeszkadzają ci te kolczyki? – troskliwie pyta R. – Może byś je zdjęła?
- Ale te kolczyki mają specjalną funkcję – brnę, zamiast zdjąć. – Są tak bardzo absorbujące, że nie sposób z nimi np wpaść w komatozę, jak rozmówca okazuje się nudziarzem, a przez cierpienie z powodu ich ciężaru człowiek jest w stanie permanentnego pobudzenia.
( I to akurat prawda)
- No to niepotrzebnie je zakładałaś – mówi R. - Nie jestem nudziarzem i znam inne sposoby na permanentne pobudzenie... Kupimy ci espresso!
Hm.
Hmmmm.
Espresso?!
A potem, jak wychodzimy i R. dostaje kolczykowym chlastem w oko, mówi:
- Trzeba ci kupić jakieś normalne kolczyki!
Oto odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu (ze mną, w kawiarni). I z odpowiednim pomyślunkiem (ze mną, u jubilera... No dobrze, bądźmy realistami: ze mną, na odpuście ;). 
Chyba go kocham ;)
Chociaż jak teraz do tego wracam, to w zdaniu ‘Trzeba ci kupić’ nie występuje czynny podmiot w postaci R. 
Cholerna luka prawna opodatkowana niejasnością.

No popatrzmy, co bym chciała (notatka prywatna: nie rozpędzać się za bardzo;) czyli kilka zakolczykowanych celebrytek, które z całą pewnością nie uprawiają autobiczowania. Zwłaszcza jeśli mają botoks w szyi ;)








    

       




















No i proszę: Milli i Meryl też się dynda!    
Po namyśle stwierdzam, że żadne toto nie jest w moim guście, oprócz złotych trójkątów Claire D. No ale co złoto to złoto, wiadomo.       

niedziela, 18 marca 2012

Biżuteria z Wiolety

Wiadomo - diament najlepszym przyjacielem kobiety jest. Może i Violetta ulubioną wokalistką kobiety była - ale łączyć to w promocji 2 w 1? Doszło już do tego, że mamy diamenty z Villas. Nie że z Las Villas, tylko z Violetty,  takie mengele biżu, tylko nowocześniejsze.
Widać i rynek jubilerski jest otwarty na trawestację historii:
A relikwii się czepiają. Te wszystkie sczerniałe paluszki, całe w złocie, mają więcej uroku niż robienie chemicznej syntezy z kłaków wokalistek.
A skoro o biżuterii mowa. Trochę klasycznych wariacji na temat części ciała w jubilerstwie:





















































 

































Od góry poczynając:
1.Goldfinger na nadgarstek Bruno Martinazziego, 1969
2.Brocha Ruby Lips Dalego, 1970
3.wisirek z cycem Cesara, 1967 (produkowany następnie masowo w wersji złotej z diamentowym sutkiem, hm)
4.złoty naszyjnik z odciskiem ust artysty, Claude Lalanne, 1972
i 5.pornograficzna wisienka na torcie: naszyjnik Adam i Eva, Hiquily, 1990

Nie ma to jak powiesić sobie oczy na uszach, mieć rękę na palcu, a na piersiach cały swój stosunek do biżuterii jako takiej :) Ale to i tak lepsze niż  zamieniona w kryptonit Violetta, które się teraz pewnie w krypcie przewraca.

A skoro już w temacie jesteśmy, nie mogę się oprzeć wrzuceniu tu mojej ulubionej Delfiny Delettrez:




















 













Iść w tym na ślub córki cioci z Zabrza - bezcenne ;)

niedziela, 26 grudnia 2010

Kobiety jak rakiety oraz profesjonalistki ze wsi



Hm, a sądziłam że najlepiej być wolną kobietą wykonującą mężny zawód. W centrum. O ogrzewaniu nie pomyślałam.

Tymczasem feminizm przestał się już w ogóle cackać i sięga, gdzie wzrok nie sięgał, czyli w cudze spodnie:


do kupienia w Luwrze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...