Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poprawność polityczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poprawność polityczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 grudnia 2013

Mikołaj ma być biały (a choinka zielona)

Było tylko kwestią czasu kiedy tak zwana poprawność polityczna sama z siebie zrobi karykaturę, a tak zwany homo sapiens, nagi i zziębnięty, zedrze z siebie ocieplinę w postaci warstwy skóry i nałoży ją z powrotem na lewą stronę bo mu się zachce kożucha.
Któreż to dzwonki (w zachodnich mediach) zadzwoniły ostatnio u obładowanych sań poprawności politycznej? Ano Mikołajowe.
Tak, chodzi o Mikołaja.
A konkretnie o ideę białego Mikołaja.
Ten Mikołaj zaczyna urągać czarnej społeczności, która czuje, że jego białość narusza podstawy jej tożsamości kulturowej. Społeczności, która chce czarnego Mikołaja.
Seriously?

"Fox News television host Megyn Kelly told viewers on her December 11 broadcast that Jesus and Santa are both white men. "Just because it makes you feel uncomfortable doesn't mean it has to change," Kelly said. "Jesus was a white man, too. It's like we have, he's a historical figure that's a verifiable fact, as is Santa, I just want kids to know that. How do you revise it in the middle of the legacy in the story and change Santa from white to black?"
via: Insisting Jesus Was White Is Bad History and Bad Theology [klik]

Tak, wiemy że swojego czasu (a może nawet i teraz) na terenie Afryki misjowało się pod sztandarem czarnego ukrzyżowanego Jezusa, a więc może i czarnego Mikołaja też. No ale  to było jakby skierowane do ludów pierwotnych, wioskowych, plemiennych, które musiały dostać jakiś kolorystyczny znacznik do identyfikacji.
A mnie tymczasem chodzi o wykształcone czarne społeczności w Hameryce, które najwyraźniej nie zaszły obywatelsko i ekonomicznie tak daleko po to, żeby jakiś białas wpychał się im w grudniu przez komin (zaraz, zaraz, przez komin? No to chyba sprawa załatwiona, right? ;)
Nikt ich zresztą nie rozlicza, kto się im tam lokalnie za Mikołajów przebiera, rasowo Mikołaj nie jest w niczyjej franczyzie, jest natomiast, jakby, białą postacią historyczną. Nie mniej ta białość razi i zniesmacza.

Jestem ciekawa, kiedy przestanie być poprawnym politycznie nazywanie Afroamerykanina Afroamerykaninem. Kiedy przedrostek afro się wyda nieodpowiedni i obrazoburczy, bo kto chciałby być kojarzony z czymś takim:
Daję 10 lat na wybrzmienie w poprawności politycznej tej nazwy.
....
A teraz czas na Santa Brandbook, gdzie znajdziemy pouczające przykłady wykresów i diagramów oraz przejawów profesjonalizmu z mikołajowej branżuni ;) 


Kwestię jaką karnację i na ile wschodnią aparycję miał Jezus rozstrzygnijmy we własnych sumieniach, nieprawdaż ;) 

Żegnam się miłym akcentem 



























sobota, 1 czerwca 2013

O dzieciach nie dla dzieci czyli jak nieładnie grzebać dziecku w majtkach

Znacie ten dowcip?
Pyta się ciężarna podczas badania USG:
- Panie doktorze to chłopak czy dziewczynka?
- No wie pani, na tą odpowiedź to trzeba poczekać przynajmniej kilkanaście lat...
.......
Jest taka nowa religia i się ona nazywa Dla dobra dzieci. Wszystko nią można wytłumaczyć i usprawiedliwić – no bo wiadomo: dla dobra dzieci. Z tym się nie dyskutuje.

W imię tej nowej religii można wszystko. Można rodzicom, ot tak, odebrać dziatki [klik]. Problemy są jakieś wychowawcze? No to odbieramy, szlus i po problemach - teraz rodzice muszą się skupić na zarabianiu mamony na adwokatów, żeby pociechy odzyskać, więc nie mają czasu na to, żeby je źle wychowywać. Państwo je natomiast w odpowiednim przybytku u obcych ludzi lub w ochronce wychowa bardzo dobrze i jeszcze się potem dorzuci na terapię. Co za gest. 

Jeśli jednak państwo zdecyduje dziatki u rodziców rodzonych zostawić, to i tak nie zostawia możliwości, by je wychowywać po swojemu, tylko tak, jak należy, po europejskiemu, w nowym duchu samoświadomości i szerokiego spektrum możliwości [klik]. Rodzic niby najlepiej zna etapy rozwoju dziecka i jego wrażliwość, ale państwo dziecku na wszelki wypadek zaordynuje edukację, w postaci terapii wstrząsowej, odgórnie. W promocji. Co za gest.
No ale wiadomo - gest do gestu i ani się obejrzysz, dzieciaku, a robi się z tego robi stosunek seksualny. Do którego zanim przystąpisz, to powinieneś wiedzieć, po której stronie seksualnej barykady [klik]. I wspomagane gremium psychonaukowym, żadnym tam wiejskim znachorstwem, da ci państwo na tą decyzję najlepszy czas antenowy, między bajką o króliczku a wycinanką z żabką, czyli jak masz 6 lat. Powodzenia!

Od razu mi się przypomina przeczytane w młodości opowiadanie Philipa K. Dicka o 10-letnim chłopcu, który ucieka z domu, bo jego zawiedziona wychowawczo matka, postanawia się jednak zdecydować na aborcję. Możliwą do 10 roku życia dziecka. Co oczywiście było głosem w sprawie prawa do aborcji pisarza, zranionego decyzją żony (zranionej psychozą męża ;). Niemniej nasuwa się jeden, jakby, wniosek. Dla pewnych kwestii jest pewien odpowiedni, nie zahaczający o tereny absurdalium, czas na decyzje. I nie jest to 10 lat na aborcję ani 6 lat na decydowanie o swojej płci i technikach masturbacyjnych. Ani 3 rano po ostrym picu i macankach na imprezie integracyjnej pracowników WHO dla wymyślania cudów-wianków w kwestii edukacji seksualnej i rodzinnego prawodawstwa. Tak, do was mówię, panowie i panie decydenci. To taka subtelna granica dzieląca odebranie rodzicom możliwości wychowywania swojej własnej puli genów wedle własnego uznania i totalitaryzm.

No to jeszcze kilka kadrów w temacie

"Dziecko jest jak walizka, którą pakujemy latami. Wszystko, co się w niej znajduje, kiedyś musieliśmy tam włożyć"
(Wojciech Eichelberger)
......
Przypominam, że w zeszłym roku na Dzień Dziecka zamiast ciężkiego kalibru utyskiwań zaprezentowałam lekki worek z prezentami [klik] ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...